Proste badanie, które ratuje życie

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email

Prostata to typowo męski gruczoł w kształcie serca, zlokalizowany w miednicy, w okolicy cewki moczowej. Choć jest to niewielki narząd, to potrafi w męskim życiu sporo namieszać. Przekonał się o tym Jacek, u którego 3 lata temu niespodziewanie zdiagnozowano nowotwór prostaty.

Jacek był aktywnym 47-latkiem, który prowadził zdrowy tryb życia. Nie palił, po alkohol sięgał tylko przy większych okazjach, a także od ponad 20 lat aktywnie uprawiał sport. W 2016 roku przebiegł pierwszy maraton, a rok później kolejny.

– Mój ojciec w wieku 50 lat zmarł na nowotwór jelita grubego, więc miałem świadomość, że jestem w pewnym stopniu w grupie ryzyka. – przyznaje.

Mając świadomość istnienia ryzyka, wykonywał m.in regularne badania ogólne. Przy okazji jednych z takich badań lekarz zapytał go, czy miał już wykonywane badanie poziomu PSA.

– Zdziwiłem się, bo nigdy wcześniej o takim badaniu nie słyszałem. – przyznaje Jacek – Dotychczas nie wykonywałem żadnych badań w kierunku prostaty.

Pomyśl o niej!

Jacek nie jest wyjątkiem. Wielu mężczyzn nie myśli o swojej prostacie do momentu, aż ta nie zacznie dawać o sobie znać. Symptomem pierwszych kłopotów z prostatą może być częstomocz lub trudności z opróżnianiem pęcherza. Szczególnie uważni powinni być mężczyźni po 50 roku życia, bo w tej dekadzie życia prostata ma tendencję do łagodnego rozrostu.

Komórki prostaty wydzielają antygen PSA, który uznawany jest za marker nowotworów tego narządu. Dlatego rekomenduje się, by badanie poziomu PSA wykonywać u mężczyzn po 40 roku życia regularnie, podobnie jak morfologię czy inne podstawowe badania krwi.

Wynik badania poziomu PSA u Jacka wskazywał na wartość podwyższoną: 3,5.

Normy PSA różnią się w zależności od wieku pacjenta. Ogólnie przyjmuje się, że granica wynosi 4, natomiast delikatne różnice w widełkach zależą od wieku pacjenta. Im pacjent jest młodszy, tym norma może być niższa. Wraz z wiekiem poziom PSA podwyższa się. Delikatnie podwyższenie poziomu PSA może wskazywać nie tylko na ryzyko nowotworu, ale też sygnalizować mniej poważne choroby, takie jak np. zapalenie gruczołu krokowego.

– Badanie PSA robiłem w prywatnej przychodni. Tam było przyjęte, że granica normy dla mojego wieku wynosiła 2, dlatego zostałem skierowany na dalszą diagnostykę. Rozpocząłem więc serię wizyt u lekarzy urologów, by zdiagnozować, co się dzieje. Lekarze stwierdzili zapalenie, na które otrzymałem antybiotyki. Po kuracji poziom PSA obniżył się do 2, jednak po pewnym czasie znowu wzrósł. Scenariusz powtórzył się: dostałem leki na zapalenie, po których poziom PSA zmniejszył się bardzo nieznacznie, by po czasie znowu się podnieść. Zacząłem podejrzewać, że może to zapalenie to jednak nie jest właściwa diagnoza – wspomina Jacek.

Kolejnym krokiem było wykonanie rezonansu. Wynik badania wykazał średnie prawdopodobieństwo raka. – Skoro rezonans wskazał, że może być coś nie tak, wiedziałem już, że muszę szukać dalej. Czułem się już zaniepokojony i wiedziałem, że nie mogę tego tematu tak zostawić. – przyznaje.

Ostatnim badaniem na drodze do właściwej diagnozy była biopsja. To właśnie jej wynik wskazał jednoznacznie na nowotwór prostaty.

Uważaj na wiek!

– Gdy usłyszałem diagnozę, nie było mi łatwo. Byłem bardzo zdziwiony, bo miałem przekonanie, że ten typ nowotworu dotyczy mężczyzn po 60 roku życia, a ja miałem dopiero 47! Zastanawiałem się, jak to możliwe? Nie był to łatwy czas – mówi Jacek.

Faktem jest, że nowotwór prostaty dotyka obecnie coraz młodszych mężczyzn. Według szacunków diagnozę tą słyszy co roku 15 tys. mężczyzn w Polsce. Krajowy Rejestr Nowotworów wskazuje, że w ciągu ostatnich 30 lat zachorowalność na tę chorobę zwiększyła się siedmiokrotnie.

Po pierwszym szoku Jacek przystąpił do działania: zaczął czytać o metodach leczenia nowotworu prostaty, by wiedzieć, z czym przyszło mu walczyć.
– Gdy człowiek choruje, musi podejmować samodzielnie decyzje, od których będzie zależeć jego dalsze życie. Dlatego ważne jest, by jak najwięcej dowiedzieć się o swojej chorobie i sposobach jej leczenia, po to, by podejmować najlepsze z możliwych decyzji. – podkreśla.

Jacek stanął przed trudnym wyborem metody diagnostycznej.

Szukaj opcji!

– W moim przypadku miałem do wyboru trzy sposoby na usunięcie nowotworu. Najmniej inwazyjnym byłoby naświetlanie (radioterapia). To opcja, w której nie usuwa się chorego narządu. Ja wolałem jednak mieć stuprocentową pewność, że choroba nie wróci, dlatego rozważałem jedynie możliwości operacyjne. Drugą opcją była klasyczna operacja, polegająca na usunięciu prostaty poprzez nacięcie powłok brzusznych. Jednak wiąże się ona z wieloma komplikacjami pooperacyjnymi, które mnie odstraszyły, bo uniemożliwiłyby mi prowadzenie aktywnego trybu życia. – przyznaje.

Na szczęście w tamtym czasie była już dostępna trzecia możliwość: to nowa, innowacyjna metoda leczenia raka prostaty. Jest to laparoskopowa operacja z użyciem nowoczesnego robota chirurgicznego. Główną cechą operacji tego typu jest ich wysoka precyzja oraz znaczne ograniczenie skutków ubocznych po operacji.

– Gdy dowiedziałem się o tej możliwości, byłem przekonany, że to właśnie metoda dla mnie. – przyznaje Jacek. – Niestety, w tamtym czasie satysfakcjonującą mnie operację z użyciem robota chirurgicznego można było wykonać najbliżej w klinice w Niemczech w Gronau i była ona bardzo kosztowna – 20 tys. euro. W Polsce w tamtym czasie było już zakupionych kilka robotów, ale nie było ani jednego operatora z odpowiednim doświadczeniem i dużą liczbą przeprowadzonych operacji. Otworzyłem więc konto pacjenta w Fundacji Alivia i rozpocząłem zbiórkę na ten cel – wspomina.

Okazało się jednak, że w czasie, gdy Jacek zbierał środki na operację w Niemczech, pojawiła się możliwość wykonania jej w Warszawie! Jeden z prywatnych szpitali właśnie rozpoczął współpracę z lekarzem operującym w tamtej niemieckiej klinice. Gdy Jacek dowiedział się o tej możliwości, natychmiast zgłosił się na operację w Warszawie. W ten sposób został jednym z pierwszych pacjentów, którzy przeszli tego typu operację w  tym szpitalu. Koszt również okazał się mniejszy: było to 50 tys. zł.

– Jestem bardzo zadowolony z mojego wyboru. Operacja z użyciem robota pozwoliła mi dojść do stanu, w którym znowu mogę prowadzić normalne życie. Wróciłem nawet do biegania – cieszy się.

Dziś, po 3 latach od operacji Jacek jest w remisji. Czuje się dobrze, nadal dba o siebie i prowadzi aktywny tryb życia.

– Jednak moja czujność nie została uśpiona – przekonuje. – Pilnuję terminów kontroli i wykonuję badania, bo nie mam żadnej pewności, że choroba nie wróci. Moje doświadczenie choroby pokazuje, jak bardzo ważne jest wykonywanie badania PSA. To proste badanie z krwi może uratować życie. Sam jestem tego przykładem. – przekonuje Jacek.

Zapisz się!

Badanie PSA można wykonać bezpłatnie na NFZ w poradni specjalistycznej, lub prywatnie. Jego koszt w prywatnych laboratoriach wynosi około 30 zł.

Autorka: Natalia Wiszniewska

Nie moglibyśmy działać bez wsparcia naszych Darczyńców. Pomóż nam działać dalej!

monster-aim-1.png

Działaj teraz!

Moglibyśmy uniknąć zgonów ponad 30 tysięcy osób rocznie – 30 tysięcy naszych najbliższych, którzy mogliby żyć – gdyby dostęp do leczenia był na wyższym poziomie.

 

Fundacja Onkologiczna Alivia powstała w kwietniu 2010 roku. Założycielem jest Bartosz Poliński – starszy brat Agaty, u której 3 lata wcześniej, w wieku 28 lat, został zdiagnozowany zaawansowany rak. Rodzeństwo namówiło do współpracy innych.

W momencie diagnozy rokowania Agaty były niepomyślne. Rodzeństwo zmobilizowało się do poszukiwania najbardziej optymalnych metod leczenia. Nie było to łatwe – po drodze musieli zmierzyć się z niewydolnym systemem opieki onkologicznej, trudnościami formalnymi i problemami finansowymi. Szczęśliwie, udało się im pokonać te przeszkody. Agacie udało się również odzyskać zdrowie i odmienić fatalne rokowania. Doświadczenia te, stały się inspiracją do powołania organizacji, która pomaga pacjentom onkologicznym w trudnym procesie leczenia.

Fundacja naświetla problem występowania chorób nowotworowych u osób młodych. Propaguje także proaktywną postawę wobec choroby nowotworowej i przejęcie inicjatywy w jej leczeniu: zdobywanie przez chorych i bliskich jak największej ilości danych na temat danego przypadku, podejmowania decyzji dotyczących leczenia wspólnie z lekarzem. Podpowiada również sposoby ułatwiające szybkie dotarcie do kosztownych badań w ramach NFZ (kolejkoskop.pl), informacji o nowotworach złośliwych i ich leczeniu, jak również publikuje w języku polskim nowości onkologiczne ze świata na swojej stronie, jak i na profilu Alivii na Facebook’u.

W krytycznych sytuacjach fundacja pomaga organizować środki finansowe na świadczenia medyczne dla chorych, które nie są finansowane z NFZ. Zbiórkę funduszy umożliwia Program Skarbonka, które Alivia prowadzi dla potrzebujących.