Narodowy Fundusz Zdrowia planuje zmienić sposób finansowania ważnych badań diagnostycznych takich jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, gastroskopia czy kolonoskopia. W praktyce może to oznaczać, że pacjenci będą dłużej czekać na diagnozę.
Zgodnie z propozycją, jeśli placówka wykona więcej badań niż przewiduje kontrakt z NFZ, otrzyma za nie tylko 40% zapłaty – i to dopiero po zakończeniu roku. Dziś takie nadwykonania są wprawdzie rozliczane z opóźnieniem, ale w pełnej wysokości. Nowe zasady mogą więc zniechęcić placówki do wykonywania większej liczby badań, a to bezpośrednio przełoży się na ograniczenie dostępu do diagnostyki dla pacjentów.
Fundacja Onkologiczna Alivia wraz z 20 organizacjami apeluje do Ministry Jolanty Sobierańskiej-Grendy o podjęcie działań zapobiegających ograniczeniu dostępu do diagnostyki medycznej w Polsce. Proponowane rozwiązanie oznacza powrót do realiów sprzed ponad dekady, kiedy limity świadczeń diagnostycznych powodowały wielomiesięczne kolejki i opóźnienia w wykrywaniu chorób.
Formalnie badania mają pozostać nielimitowane, ale w praktyce mechanizm ekonomiczny będzie działał jak dawniej. Jeśli za badanie wykonane ponad kontrakt placówka otrzyma jedynie 40 proc. jego wyceny, wiele z nich po prostu przestanie je wykonywać – ostrzega Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia
Subskrypcja, która zmienia życie
Twoja pomoc ma moc. Zostań Darczyńcą cyklicznym Onkofundacji Alivia i dodawaj odwagi co miesiąc: automatycznie i z sercem!
![]()
Kolejki mogą wrócić do poziomu sprzed zniesienia limitów
Fundacja przypomina, że przed zmianami w finansowaniu diagnostyki pacjenci czekali na badania miesiącami. Z danych portalu Kolejkoskop Fundacji Alivia (obecnie Alivia Onkoskaner) wynika, że w 2018 roku średni czas oczekiwania na rezonans magnetyczny wynosił około 200 dni, a na tomografię komputerową ponad 70 dni.Po zmianach w systemie finansowania dostępność badań stopniowo się poprawiała, choć kolejki nadal pozostają długie. Obecnie średni czas oczekiwania na rezonans magnetyczny wynosi około 2–3 miesięcy, a na tomografię komputerową około 1–2 miesięcy, nie licząc czasu oczekiwania na opis badania.
Doświadczenia z poprzednich lat jednoznacznie pokazują, że ograniczenia finansowe w diagnostyce prowadzą do dramatycznego wydłużenia czasu oczekiwania. Dopiero odejście od sztywnych limitów pozwoliło na stopniową poprawę dostępności świadczeń. W naszej ocenie proponowane zmiany niosą realne ryzyko powrotu do tych negatywnych zjawisk. Nie ma naszej zgody na oszczędności systemowe kosztem pacjentów – podkreśla Dorota Korycińska z Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.
Podobne pomysły pojawiły się już w grudniu
Pomysł ograniczenia finansowania diagnostyki pojawił się już w grudniu ubiegłego roku, gdy w Ministerstwie Zdrowia rozważano przywrócenie limitów na badania diagnostyczne. Wówczas środowiska pacjenckie zareagowały zdecydowanie. Organizacje pacjentów wystosowały apel do Ministerstwa Zdrowia, a Fundacja Alivia zainicjowała protest pod hasłem „Nie chcemy umierać w kolejkach”, wskazując, że ograniczanie dostępu do diagnostyki może prowadzić do opóźnień w wykrywaniu chorób.
Po tej reakcji pomysł nie został ostatecznie wdrożony. Obecna propozycja NFZ – choć formalnie nie wprowadza limitów – zdaniem ekspertów może wywołać podobny efekt.
Pacjent onkologiczny nie zaczyna diagnostyki od karty DILO
NFZ przekonuje, że zmiany nie obejmą diagnostyki prowadzonej w ramach szybkiej ścieżki onkologicznej (karty DILO). Organizacje pacjentów zwracają jednak uwagę, że większość osób nie rozpoczyna diagnostyki od karty DILO.
Najczęściej pierwsze objawy choroby zgłaszane są lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej lub lekarzowi specjaliście. To właśnie oni kierują pacjentów na pierwsze badania diagnostyczne – w tym tomografię komputerową, rezonans magnetyczny czy badania endoskopowe. Dopiero na podstawie wyników tych badań pojawia się podejrzenie choroby nowotworowej i możliwość wystawienia karty DILO.
W praktyce karta DILO pojawia się dopiero na pewnym etapie diagnostyki. Często po wykonaniu badań obrazowych. Zdarzają się sytuacje, w których jest wystawiana po uzyskaniu wyniku histopatologicznego, a nawet dopiero przed konsylium lekarskim – wskazuje Joanna Frątczak-Kazana.
Organizacje pacjentów zwracają uwagę, że problem ten występuje również w części placówek należących do Krajowej Sieci Onkologicznej, gdzie karta DILO nie zawsze jest zakładana w momencie podejrzenia choroby. Oznacza to, że duża część diagnostyki odbywa się poza szybką ścieżką onkologiczną, w standardowych kolejkach.
Oszczędności w systemie zawsze uderzają w pacjentów
NFZ argumentuje, że zmiany są elementem racjonalizacji wydatków w sytuacji rosnących kosztów systemu ochrony zdrowia. Fundacja zwraca jednak uwagę, że w ostatnich latach znacząco wzrosły wydatki na ochronę zdrowia – w tym wynagrodzenia personelu medycznego oraz inwestycje w infrastrukturę i sprzęt medyczny.
Wydaje się miliardy na inwestycje i sprzęt, rosną wynagrodzenia w systemie ochrony zdrowia, a oszczędności szuka się w najbardziej bezbronnym ogniwie całego systemu – wśród pacjentów czekających na diagnozę. Ci, których stać na prywatne badania, często omijają kolejki. Natomiast osoby o niższych dochodach, seniorzy czy pacjenci o ograniczonej mobilności nie mają takiej możliwości. To właśnie oni najbardziej odczują zmiany – wskazuje Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia.
APEL: PDF
STANOWISKO ONKOFUNDACJI ALIVIA: PDF
INFORMACJA PRASOWA: DOCX | PDF



