Sprawdź swoją gotowość na powrót do pracy po chorobie onkologicznej. Ekspertka Aleksandra Dryzner, psychoonkolog, podpowiada, jakie są najważniejsze punkty określające nasz stopień przygotowania do życia zawodowego.
Checklista 7 punktów określających gotowość na powrót do pracy
Powodów powrotu do pracy jest kilka. Są to oczywiście względy ekonomiczne i formalne, takie jak kończące się zwolnienie czy urlop z powodu choroby. Powrót do pracy może też wynikać z potrzeb społecznych lub chęci wdrożenia się na nowo w znajomą rutynę.
Pomijając względy medyczne: jak sprawdzić, czy jesteśmy gotowi na ponowną aktywność zawodową? Poniżej znajduje się lista 7 punktów, które warto zweryfikować, zanim ruszymy do swoich firm i organizacji.
Punkt 1: Myśl o powrocie do pracy nie wywołuje we mnie bezsennych nocy
Powoli przestawiamy się z trybu, w którym byliśmy pochłonięci chorobą, a bycie pacjentem było na pierwszym miejscu. To powoduje, że myśl o powrocie do pracy może napawać nas dosyć dużym lękiem.
Wychodzenie z roli pacjenta, zmniejszony lęk przed powrotem do pracy, zwiększenie uwagi na obowiązki zawodowe – to dobre informacje. Tak wygląda idealny model gotowości. Oczywiście, nie da się wrócić w pełnej gotowości. Choroba dotyka tak wielu obszarów nas, naszego życia, że wraz z zakończeniem leczenia kończy się ta część medyczna zdrowienia. Są jeszcze nasze emocje, psychika, adaptacja społeczna.
Uważam, że praca jest częścią rehabilitacji społecznej. Często wracamy do środowiska z ludźmi, którzy być może nie wiedzieli o naszej chorobie, co też wywołuje pewnego rodzaju niepokój.
Dołącz do nas!
Tu znajdziesz przygotowane specjalnie dla Ciebie darmowe wsparcie w zmaganiach z rakiem!
Nie oczekujmy od siebie, że będziemy na 100% gotowi do powrotu do pracy, spokojni. Pojawi się wiele znaków zapytania. Niby wracamy do czegoś znanego, dużo bardziej znanego niż przygotowanie do leczenia, ale jednak powrót do codzienności sprzed choroby inaczej nas dotyka niż to, co było przed chorobą. A przecież nawet wracając z dłuższego urlopu, odczuwamy niepewność, co zastaniemy, jak się odnajdziemy. Ciężko dziwić się takim uczuciom po dłuższej przerwie związanej z leczeniem.
Punkt 2: Akceptuję, że mogę pracować inaczej niż przed zwolnieniem
Powrót po leczeniu możemy porównać do powrotu z bardzo długiej podróży na zwrotnik raka. Dajmy sobie czas na akceptację i uznajmy za naturalne, że mamy prawo być inni po tej podróży. Część naszej sprawności mogła ulec zmianie. Z drugiej strony mogliśmy zyskać jakieś nowe umiejętności. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że będziemy inni. Warto jednak myśleć o tym pozytywnie, bo czegoś się o sobie dowiedzieliśmy.
Być może mieliśmy już czas, żeby się zastanowić nad swoim funkcjonowaniem w pracy. Zadaliśmy sobie pytania: jak ono wyglądało, czy naprawdę wszystko było super. Potrafimy idealizować życie przed chorobą, jednak po zastanowieniu często się orientujemy, że nie czuliśmy się dobrze w pracy. Czegoś mieliśmy za dużo, czegoś już byśmy nie chcieli, coś było dobrze lub źle zorganizowane. Gdy zaakceptujemy, że teraz będzie inaczej, bo jesteśmy inną osobą, to będzie ważnym punktem wyjścia do odnajdywania się na nowo w pracy.
Oczywiście nie chodzi o to, żebyśmy cały czas patrzyli na te rzeczy “utracone”. Ważne jest dobre nastawienie: „Idę! Taka, jaka jestem teraz, mam konkretne potrzeby, wiem, czego się dowiedziałem o sobie, jak siebie teraz widzę. To punkt wyjścia do ważnych rozmów do przeprowadzenia z pracodawcą.
Punkt 3: Znam swoje największe obawy
Myśli o powrocie do pracy często są chaotyczne. Mamy wrażenie, że krążą nam po głowie, ale ich główny wydźwięk to lęk. Te lęki mogą brzmieć np. tak: “Boję się, że sobie nie poradzę, że nie będę akceptowany po zmianie”. To są bardzo mocne stwierdzenia. One się bardzo przekładają na emocje lęku, strachu. Widać je w naszym zachowaniu, że jesteśmy bardzo ostrożni, bardzo niepewni.
Warto się zatrzymać, powiedzieć sobie: „Okej, dobra, boję się. Czego konkretnie się boję?” i nawet sobie wypisać te lęki. Nawet jak sobie je wypiszemy, podzielimy na punkty, to już troszkę to napięcia opada. Dowiadujemy się, nad czym mamy pracować, na co zwrócić uwagę, o czym porozmawiać z pracodawcą, czy współpracownikami.
Do powrotu do pracy musimy się przygotować, tak, jak do każdego projektu, do nowego, dużego wyzwania. Gdy rozpoczynamy nową pracę, to też jesteśmy pełni obaw i też nie wiemy, jak się sprawdzimy. Sytuacja powrotu po leczeniu też będzie jak nowa praca i bywa, że my wracamy nowi. Powrót wiąże się z niepewnością, a my, jako ludzie, nie lubimy tego stanu. Spisanie obaw, rozmowa o nich sprawia, że staną się mniejsze.
Punkt 4: Znam swoje (pozytywne) powody powrotu do pracy
Kiedy idziemy do pracy jak na skazanie, będzie ciężej. Czasami wracamy do obowiązków zawodowych z mniejszą chęcią, bo na przykład orientujemy się, że nie do końca wszystko dobrze funkcjonowało w pracy. Co wtedy? Dajmy sobie czas. Pozwólmy sobie na ciekawość i wzbudzajmy ją. Zadajmy sobie te pytania: “Ciekawe, jak to teraz będzie wyglądało?”. Albo: “Jak będzie mi się wykonywało te zadania, a jak inne?”, “Jak mi się będzie współpracowało i rozmawiało z ludźmi”.
Praca to nie są tylko i wyłącznie obowiązki, przychodzenie punktualnie, uczestnictwo w spotkaniach, wypełnianie planów. Praca ma nam dużo więcej do zaoferowania i dużo więcej nam daje. Warto więc sobie uświadomić: po co ja idę do tej pracy, co z niej chcę mieć? Co jest dla mnie teraz, w tym momencie, w którym się znalazłem, ważne w pracy? Oczywiście, sytuacja idealna to ta, kiedy wiemy, że mamy siłę wrócić do pracy i nie jest to jakiś przymus. Uświadomienie sobie tego, co ja w tej pracy teraz chcę i mogę zrobić, jaki jest mój powód i motywacja, powoduje wyjście naprzeciw wspomnianej ciekawości.
W jednych obszarach będziemy czuć się lepiej przygotowani, w innych gorzej. To jest bardzo indywidualna sytuacja w zależności od tego, jaka to jest praca: fizyczna, umysłowa, indywidualna, czy w grupie. W każdej sytuacji możemy odnaleźć punkty wspierające i punkty przeszkadzające. Jeżeli na przykład fizycznie jeszcze słabo się czujemy, ale dobrze się porozumiemy z przełożonym, możemy na początku pracować zdalnie. Brak konieczności wychodzenia z domu też nam oszczędza siły.
Najpierw poznajmy, sprecyzujmy powody i oczekiwania, żeby je następnie wypowiedzieć.
Punkt 5: Wiem, co i ile chcę powiedzieć o chorobie swoim współpracownikom
Reakcja ludzi jest dla nas bardzo ważna, bo jesteśmy istotami społecznymi. Powrót do pracy to część rehabilitacji społecznej. O ile w czasie leczenia mówiliśmy o chorobie osobom, którym chcieliśmy informować, o tyle powrót do pracy to moment “wystawienia się” z chorobą. Można mieć do tego tematu różne podejście. Część osób chce mówić o swoich doświadczeniach. Inni nie chcą rozmawiać o tym wcale albo tylko w ograniczonym gronie.
Warto się nad tym pochylić i zastanowić się, jak my chcemy podejść do tego zagadnienia. Ogólnie rzecz biorąc: wszystko nam wolno, bo to jest nasza choroba i droga, którą my przyszliśmy. To jest nasza opowieść, to są nasze buty. Nie pozwólmy sobie, żeby ktoś decydował i wchodził w te nasze buty, bo to my wiemy, co przeszliśmy. Warto być panem swojej opowieści i zastanowić się nad tym, jak i komu chcemy mówić o chorobie. Warto przemyśleć i przećwiczyć reakcje na pytania, na które nie chcemy odpowiadać. Do braku odpowiedzi też mamy prawo.
Punkt 6: Potrafię rozpoznać swój gorszy dzień lub nastrój
Rozpoznanie gorszego dnia lub nastroju to część postawy ciekawości i odnajdywania się w nowej sytuacji. Przejście przez chorobę onkologiczną to jest cały czas mierzenie się z jakimiś nowymi sytuacjami. Towarzyszy nam niewiedza, jak zareaguję na leczenie, jak się będę po nim czuła, co będzie po operacji i w kolejnych etapach. Jest bardzo dużo niewiadomych. Powrót do pracy to kolejny znak zapytania. Po chorobie troszeczkę się uczymy siebie na nowo.
Warto, przynajmniej na początku, się obserwować, żeby nie wkroczyć w życie zawodowe za mocno. Może nam towarzyszyć taka chęć, żeby zdjąć nogę z hamulca i pędzić dalej. Te zamiary często jeszcze podkręca poczucie wdzięczności do pracowników, że czekali, że ktoś musiał za nas wykonywać obowiązki. Kusi nas, żeby wszystkim wynagrodzić to, że nas nie było. Trzeba uważać, bo bardzo łatwo doprowadzić siebie znowu do takiego stanu wykończenia, przebodźcowania i szybkiego wypalenia. Powrót z tego stanu jest dużo trudniejszy niż doprowadzenie do niego. Zatem: umówmy się sami ze sobą, ale też ze współpracownikami, z przełożonym, że dajemy sobie jakiś okres przejściowy. Po co? Żeby rozpoznać: na co mamy teraz siłę, w jaki sposób możemy działać. Czy więcej siły mam rano i wtedy lepiej mi się wykonuje najtrudniejsze czynności, a może odwrotnie, o tej porze wolę się zająć mniej ważnymi zadaniami. Niech nam towarzyszą dwa hasła: ciekawość i elastyczność.
Punkt 7: Mam zaplanowany work-life balance
Krytyczne doświadczenie choroby nowotworowej daje nam szansę na to, żeby zacząć pewne rzeczy od początku. Możemy z tego doświadczenia stworzyć okazję do zmian.
Ja nigdy nie będę mówiła: „Bądźmy wdzięczni za to, że ta choroba się wydarzyła”, ale zachęcam, żeby ją wykorzystać. Wcześniej to ona nas trochę wykorzystała. Myślę, że każdy z nas miał taki moment poczucia, że życie pędzi, a my w nim “zasuwamy” jak chomik w kołowrotku. Chorobę możemy wykorzystać właśnie jako zastanowienie się, co jest teraz dla nas ważne i jak chcemy o to dbać.
Robię z pacjentami takie ćwiczenie: jakie wartości teraz są dla mnie ważne? One mogą się trochę różnić od tego, co byśmy powiedzieli przed chorobą. Bardzo ważny jest kolejny punkt: czy ja poświęcam na to wystarczająco dużo uwagi w swoim życiu? To, że coś jest dla nas ważne, jeszcze nie znaczy, że zrobiliśmy na to przestrzeń w życiu. Pojawiają się uczucia złości, sfrustrowania, smutku, bo nie jesteśmy szczęśliwi. To ćwiczenie dobrze pokazuje: co jest ważne, ile czasu i energii na to poświęcam i co robię w tym kierunku. Zróbmy sobie to ćwiczenie samemu. Spiszmy sobie wartości, ile czasu im poświęcamy i co robimy – to nam da fajny kierunek.
Co, gdy to praca była wartością? Czasem pojawia się strach, szczególnie u panów, że gdy praca będzie mniej ważna, to czym wypełnimy czas, bo to był sens życia. Okazuje się, że można działać w innych obszarach i jest jeszcze przyjemniej. Może tak być, że praca nadal będzie dla nas ważna, tylko chcemy pracować w inny sposób albo zrobić więcej przestrzeni na inne wartości.
To są pytania, które powinniśmy sobie zadawać raz na jakiś czas w życiu, niezależnie od choroby czy innej krytycznej sytuacji.
Przeczytaj również:
- Mam raka, wracam do pracy: odpowiedzi psychoonkologa na wasze pytania
- Mam raka, wracam do pracy: Prawa pracownika w chorobie
- Mam raka, wracam do pracy: rekrutacja i rozmowa o pracę
- Mam raka, wracam do pracy: Historia Dawida

Aleksandra Dryzner – socjolog, psycholog kliniczny, psychoonkolog. Praktykuje w zakresie indywidualnych konsultacji psychoonkologicznych – psychoonkologporaku.pl oraz grup wsparcia dla pacjentów pierwszorazowych i paliatywnych. Prowadzi warsztaty m.in. psychoedukacyjne w zakresie profilaktyki nowotworowej, dla pacjentów onkologicznych, a także wykłady dla lekarzy na temat komunikacji z pacjentem.
Jest również pacjentką onkologiczną po raku piersi, dzięki czemu na konsultacjach łączy wiedzę teoretyczną z praktyczną – dzieli się swoimi doświadczeniami z okresu chorowania i leczenia.
Projekt „Mam raka, wracam do pracy” dofinansowuje Fundacja Polska Liga Walki z Rakiem.








