Udział w badaniu klinicznym
Udział w badaniu klinicznym

Udział w badaniu klinicznym – co warto wiedzieć przed podjęciem decyzji

Jakie informacje potrzebne są pacjentom onkologicznym, żeby podjąć świadomą decyzję o udziale w badaniu albo rezygnacji z tego udziału? Z jakimi korzyściami i ryzykami wiąże się przystąpienie do badania klinicznego? Udział pacjentów w badaniu klinicznym omawiał podczas webinaru Fundacji Alivia lek. Kamil Kuć, onkolog kliniczny. Obejrzyj webinar:

Spis treści:

Co to jest badanie kliniczne? 

Badanie kliniczne jest badanie naukowym z udziałem ludzi, które sprawdza działanie, bezpieczeństwo, ewentualnie sposób podawania określonej metody terapeutycznej. Badania nie muszą dotyczyć tylko i wyłącznie leków, czyli terapii podawanej w postaci dożylnej, doustnej. Mogą też dotyczyć pewnej procedury medycznej, zabiegu diagnostycznego, dawki czy kolejności podawania leczenia. 

Badania kliniczne ogólnie możemy podzielić na badania komercyjne i niekomercyjne, a każde z nich ma swoją wartość i miejsce w systemie opieki zdrowotnej, bo badania kliniczne też są częścią systemu ochrony zdrowia. 

Po co się prowadzi badania kliniczne? 

Właśnie po to, żeby odpowiedzieć na pewne pytania: jak procedura badawcza czy terapia, którą chcemy przetestować, wpływa, jak działa na pacjenta, jak wpływa na guz. Badanie ma potwierdzić hipotezę badawczą, określić, jakie są ryzyka związane z daną terapią badawczą, kto ma największą korzyść z takiej terapii. Badania mają wykazać, czy sprawdzana terapia jest lepsza i co najmniej tak samo bezpieczna, jak terapia standardowa. 

Trzy strony badania klinicznego: pacjent, badacz i lekarz

Na badania kliniczne możemy i powinniśmy patrzeć co najmniej z kilku perspektyw. Rozpatrując to, czym są badania kliniczne, możemy patrzeć na nie z perspektywy co najmniej trzech ról. 

Dołącz do nas!

Tu znajdziesz przygotowane specjalnie dla Ciebie darmowe wsparcie w zmaganiach z rakiem!

Najważniejsza jest perspektywa pacjenta. Pacjent nie musi oczywiście posiadać pełnej wiedzy medycznej, doświadczenia ani przygotowania, bo choroba zawsze spada znienacka. Dla pacjenta możliwość udziału w badaniu klinicznym zawsze jest opcją dostępu do najlepszego leczenia. Jeżeli pacjent się decyduje na badanie kliniczne, to oczekuje, że leczenie, które dostanie w ramach terapii badanej, będzie leczeniem dla niego optymalnym. 

Z perspektywy sponsora badania czy badacza, udział w badaniu klinicznym ma odpowiedzieć nam na zadaną hipotezę, na pytanie medyczne, naukowe. Celem badania klinicznego z tej perspektywy jest uzyskanie danych do tego, żeby potwierdzić albo wykluczyć pewną hipotezę badawczą.

Natomiast perspektywa lekarza i głównego badacza jest czymś, co jest tutaj w pewnym sensie bardzo trudne do jednoznacznej oceny. W tej chwili, żeby prowadzić badania kliniczne, między innymi badania kliniczne w onkologii, trzeba być osobą z personelu medycznego. Prowadzę różne badania kliniczne, różnych faz już od prawie 10 lat. Wiem, że trudno rozdzielić rolę badacza, czyli naukowca chcącego uzyskać dane od roli lekarza, którego główną rolą, zadaniem i chęcią przy proponowaniu udziału w badaniu klinicznym jest zaproponowanie opcji leczenia, które dają największą szansę na wyleczenie albo skuteczną kontrolę choroby.

Standard leczenia a badania kliniczne

Co to jest standard leczenia i czym on się różni od terapii czy zastosowania procedury medycznej w ramach badania klinicznego? Standard leczenia ma to do siebie, że znamy albo mamy już znany stosunek korzyści do ryzyka z danego postępowania, z danej terapii. Wiemy, że dany schemat jest opcją zalecaną i stosowaną w większości ośrodków onkologicznych. Terapie standardowe są terapiami popartymi największą liczbą danych naukowych, dowodów naukowych na to, że w danej sytuacji klinicznej dają statystycznie największą korzyść największej grupie pacjentów z danym schorzeniem. Terapia standardowa nie wymaga od nas stosowania tak wielu procedur, jak terapia czy procedura badawcza. 

Natomiast terapia, leczenie czy procedura medyczna stosowana lub badana w ramach badania klinicznego, nie jest terapią do końca poznaną. Owszem, to wszystko zależy od tego, na którym etapie są badania, bo mamy badania różnych faz. Pomijając badania pierwszej fazy, my tak naprawdę stosując te terapie w kolejnych fazach, mamy dane medyczne wynikające z badań poprzednich faz. Mamy dane medyczne wynikające z badań w innych wskazaniach poszczególnych cząsteczek, czyli my mamy pewną podstawową wiedzę dotyczącą potencjalnej skuteczności i toksyczności, czy bezpieczeństwa tej terapii.

Badania kliniczne są między innymi po to, żeby tę wiedzę poszerzyć, mieć jej jak najwięcej. Dodatkowo to, co jest odmienne od terapii standardowej, to opisany protokół badania klinicznego, łącznie ze wszystkimi procedurami, ze wszystkimi wizytami, które muszą się odbyć. Zwykle w ramach prowadzonych badań tego raportowania i nadzoru, dbania o bezpieczeństwo pacjenta, jest zdecydowanie więcej, niż w trakcie prowadzenia terapii standardowej.

Jak definiujemy standard, do którego porównujemy terapię badaną, zwłaszcza w badaniach trzeciej fazy i czwartej? Zazwyczaj celem takiego badania jest potwierdzenie, że terapia badana ma wyższość czy ma większą korzyść dla pacjenta i jest co najmniej tak samo bezpieczna, jak terapia standardowa. 

W badaniach klinicznych standardem jest standard międzynarodowy. Niestety, czasami zdarza się tak, że standard międzynarodowy w naszych polskich warunkach refundacyjnych nie jest dostępny w ramach terapii refundowanej. W związku z tym jedną z wartości udziału w badaniach klinicznych jest możliwość dostępu do terapii standardowej, której niejednokrotnie w Polsce nie mamy. W Polsce mamy bardzo dobry dostęp do terapii systemowej, bardzo dużą refundację wielu leków. Oczywiście zawsze to jest za mało, zawsze chcielibyśmy coś więcej. Natomiast zdarzają się sytuacje, w których zalecenia wyprzedzają nasze możliwości refundacyjne. Dzięki udziałowi w badaniach klinicznych możemy dostać w ramach terapii standardowej coś, co w Polsce na ten moment może nie być refundowane. 

Jakie są fazy badań klinicznych? 

Przed badaniem pierwszej fazy (tzw. first in human) odbywają się badania przedkliniczne, z których mamy pewne dowody na to, że dana terapia może być skuteczna i może przynieść korzyść pacjentom. Występują u nas stosunkowo rzadko, bo dotyczą dopiero co poznanych cząsteczek.

Żeby cząsteczka stała się lekiem stosowanym w praktyce klinicznej, musi przejść wszystkie fazy badań. Najpierw trzeba zacząć podawać cząsteczkę bardzo małej grupie pacjentów, ustalić jej dawkę, która będzie optymalna, to jest bezpieczna i skuteczna. To jest cel badania pierwszej fazy. W pierwszej fazie podawanej cząsteczki nie możemy jeszcze nazwać lekiem. Pierwsze podanie u człowieka i badania pierwszej fazy są badaniami całkowicie wstępnymi.

Badanie drugiej fazy jest badaniem na większej grupie pacjentów. Mamy już w pewnym stopniu dobraną dawkę, chociaż w drugiej fazie czasami też dobieramy dawkę. Druga faza odbywa się na większej grupie pacjentów od 10 do 100 osób na całym świecie, bo najczęściej to są badania międzynarodowe. Badanie drugiej fazy jest prowadzone w wielu ośrodkach w całym świecie. Celem badania drugiej fazy jest ocena odpowiedzi i czasu kontroli choroby. Dalsza ocena bezpieczeństwa, czyli pierwsze dane, które mamy z badań z pierwszej fazy, chcemy je jeszcze uzupełnić, potwierdzić na większej grupie pacjentów. Czasami badania drugiej fazy są badaniami randomizowanymi. 

Trzecia faza badania to etap często rejestracyjny, czyli taki, z którego my już wiemy, że dana terapia jest skuteczna i znany jest profil toksyczności leczenia. Wiemy, jak zarządzać toksycznością takiej terapii i chcemy wykazać, że zastosowanie czy dodatek tej nowej cząsteczki do terapii standardowej jest lepszy od tego, co w tej chwili jest standardem postępowania. 

Są również badania czwartej fazy. Większość leków, które są w obrocie, w pewnym sensie są w takich badaniach czwartej fazy. Po zarejestrowaniu leków, czyli po włączeniu leków do normalnego obrotu, mamy obowiązek raportowania działań ubocznych danych leków, nawet pomimo tego, że one są już dostępne i zarejestrowane w danym wskazaniu.

Czy badania w pierwszej fazie są bezpieczne?  

Niestety nie jesteśmy w stanie w 100% czy w ramach badania klinicznego, czy w ramach terapii standardowej, czyli lecząc pacjenta, my nigdy nie jesteśmy w stanie w 100% zagwarantować bezpieczeństwa tej terapii. Wynika to z tego, że wszystkie leki, procedury medyczne, które stosujemy, terapie onkologiczne, to jest podawanie trucizn. My podając te trucizny, wiemy, jaki jest profil toksyczności leczenia, jaki jest stosunek korzyści z takiej terapii do działań ubocznych, na które pacjenta narażamy.

Różnica między trucizną, toksyną a lekiem leży właśnie w tym profilu toksyczności i w tym, że korzyść zastosowania terapii w zdecydowany sposób przewyższa statystycznie pojawienie się działań ubocznych. Czyli odpowiadając na pytania, czy badania którejkolwiek fazy, a już na pewno badania pierwszej fazy są w 100% bezpieczne, nie ma takiej możliwości, żeby w 100% powiedzieć, że tak, te badania są bezpieczne. Jesteśmy jednak w stanie w pewnym stopniu ograniczać ryzyko, poznając daną cząsteczkę, daną terapię. Staramy się ograniczać negatywny wpływ leków na organizm ludzki. Ograniczamy go właśnie dzięki danym z badań przedklinicznych, dzięki niezależnej ocenie ekspertów. Przewidując wyniki innych badań, czy doświadczenia z innych badanych cząsteczek, chociażby z podobnej grupy leków, jesteśmy w stanie w pewnym sensie oszacować, czy dana cząsteczka może być włączona do terapii pacjentów. 

Bardzo często stosujemy klasyczny schemat 3+3 w badaniach pierwszej fazy. Polega na tym, że najpierw podajemy daną cząsteczkę trzem pacjentom w całym świecie. Jeżeli u tych pacjentów nie wystąpi toksyczność zdefiniowana wcześniej w oparciu o zasady farmakokinetyki, jeżeli ta toksyczność nie będzie wymagała od nas zredukowania dawki tej terapii, to zwiększamy dawkę o kolejny stopień. Następnie o kolejny stopień. Po trzech pacjentach jest decyzja, czy jesteśmy w stanie bezpiecznie zwiększyć daną dawkę aż do momentu, w którym uzyskamy ten maksymalny limit bezpieczeństwa stosowania terapii. Dzięki temu unikamy ryzyka dla dużej grupy pacjentów. Minimalizujemy je i w bardzo ścisły sposób monitorujemy pacjentów, którym jest podawana terapia.

W sytuacji, kiedy wystąpi DLT (ang. dose limiting toxicity), czyli toksyczność limitująca dawkę, mamy obowiązek ponownej weryfikacji tej cząsteczki. Wtedy zapada decyzja, czy kontynuujemy, czy wstrzymujemy badanie i dana cząsteczka nie wchodzi na etapy kolejnych faz badań klinicznych. Dodatkowo wiele badań klinicznych pierwszej fazy ma tak zwane niezależne komitety oceniające bezpieczeństwo terapii. Rolą tych komitetów nie jest decyzja o tym, czy kontynuujemy badanie, czy nie, natomiast jest doradzanie. Celem zespołów doradczych jest niezależna ocena bezpieczeństwa terapii. Bardzo często są to lekarze z doświadczeniem klinicznym w badaniach klinicznych, analitycy medyczni, farmakolodzy, jest to szereg osób, które w zakresie swoich kompetencji wypowiadają się na temat tego, czy możemy kontynuować badanie danej cząsteczki w ramach badań klinicznych.

Czy badanie kliniczne jest eksperymentem medycznym? 

Tak, jest to eksperyment medyczny, ponieważ celem badania pierwszej fazy czy kolejnych faz jest potwierdzenie hipotezy badawczej. W badaniach pierwszej fazy nie znamy do końca pełnego bilansu korzyści i ryzyka. Nie możemy w 100% ich potwierdzić albo nawet nie mamy danych z badania pierwszej fazy na ten temat, czy dana cząsteczka rzeczywiście u ludzi będzie skuteczna i przyniesie korzyść terapeutyczną. Natomiast z badań przedkliniczych mamy pewne dane, które mogą sugerować, że takie korzyści są przewidywalne i że pacjenci mogą odnieść korzyść. 

To, co jest istotne, rozpatrując bezpieczeństwo udziału w badaniach klinicznych i odpowiedź na pytanie, czy jest to eksperyment medyczny, to jest pewna świadomość tego, że badania kliniczne jest badaniem naukowym. Wynikiem badania naukowego jest uzyskanie pewnych danych statystycznych.

Czy pacjent jest leczony w ramach badania klinicznego? 

Stosując terapię standardową, wiemy, że statystycznie przynosi największą korzyść w większej grupie pacjentów. Natomiast to nie daje gwarancji, że akurat ten pacjent czy inny pacjent rzeczywiście będzie miał takie same wyniki i taką samą korzyść z terapii standardowej, jak wynikałoby z danych medycznych i z badań rejestracyjnych. W związku z tym z perspektywy pacjenta zastosowanie terapii standardowej również jest pewną próbą. Lecząc pacjentów, nie wiemy, czy dany pacjent akurat odpowie na leczenie tak, jakbyśmy sobie życzyli i czy potwierdzi znaną statystykę.

W związku z tym badania kliniczne możemy rozpatrywać jako opcję terapeutyczną, oczywiście w odpowiednim momencie, w odpowiednich wskazaniach*. 

Co więcej, rozmowa o badaniach klinicznych czy proponowanie pacjentom udziału w badaniach klinicznych, włączanie pacjentów do badań klinicznych ma twarde odzwierciedlenie w zaleceniach międzynarodowych towarzystw naukowych takich jak ESMO, czyli Europejskie Stowarzyszenie Onkologii Klinicznej lub NCCN, Towarzystwo Naukowe Onkologiczne w Stanach Zjednoczonych. Dodatkowo Narodowa Strategia Onkologiczna przewiduje rozwój badań klinicznych i coraz większe włączanie pacjentów do badań klinicznych, ponieważ wiemy, że jest wieloaspektowa korzyść zarówno bezpośrednio dla pacjenta, jak i dla całego systemu i dla onkologii z udziału w badaniach klinicznych.

Kiedy warto rozważać udział w badaniach klinicznych? 

Przede wszystkim nie rozważamy badania klinicznego w trakcie już prowadzonej terapii medycznej, dlatego że najczęściej badanie kliniczne jest opcją leczenia na poszczególnych etapach choroby. Czyli jeżeli ktoś już w tej chwili jest w trakcie leczenia na przykład pierwszej linii albo w trakcie leczenia uzupełniającego, to bardzo trudno jest znaleźć badanie, które jest dołączone do aktualnie prowadzonej terapii.

W związku z tym pytanie o możliwości włączenia do badania klinicznego powinno być przed rozpoczęciem kolejnego etapu leczenia. Kolejna sytuacja kliniczna, kiedy rzeczywiście jest bardzo istotne, żeby rozważać udział w badaniach, jest wtedy, kiedy wiemy, że dostępne terapie mają bardzo ograniczoną skuteczność albo jeżeli wyczerpały się wszystkie opcje terapeutyczne, które możemy pacjentom zastosować i które mają jakąkolwiek udowodnioną skuteczność. Przy czym tutaj chciałbym podkreślić, że nie jest najlepszym postępowaniem czekanie na włączenie do badań klinicznych czy rozważanie udziału w badaniach klinicznych tylko w momencie wyczerpania się opcji terapeutycznych.

Bardzo dużo badań klinicznych stosujemy w leczeniu radykalnym, czyli w leczeniu z intencją wyleczenia, gdzie mamy jasno określony standard postępowania, ale chcielibyśmy, żeby te efekty były jeszcze lepsze. Badania kliniczne dają na to szansę. Tak samo badania w pierwszej linii, kiedy mówimy o leczeniu przewlekłym: wiemy, że z medycznego punktu widzenia jesteśmy w sytuacji, w której nie ma możliwości wyleczenia choroby, ale jesteśmy w stanie ją leczyć, kontrolując przez długie lata. Bardzo często tak już jest w onkologii i w wielu innych schorzeniach. W związku z tym to też jest moment, w którym jest badanych wiele cząsteczek, wiele terapii, które są porównywane do terapii standardowej i też warto pamiętać o możliwości włączenia do badania klinicznego nawet na pierwszej linii leczenia.

Inna sytuacja, w której warto poszukać badań klinicznych, to nowotwór z rzadkim typem biologicznym albo z jakąś rzadką molekularną cechą, mutacją, na którą na ten moment nie mamy standardowo żadnej terapii. Udział w badaniu klinicznym mógłby nam poszerzyć pewne możliwości terapeutyczne, a być może w istotny sposób pozwoliłby kontrolować chorobę. 

To są główne sytuacje kliniczne, gdzie należałoby rozważać udział w badaniu, jeżeli ktoś akceptuje założenia prowadzenia badań klinicznych. 

Jeżeli już rozważamy udział w badaniu klinicznym, to warto mieć świadomość, o co pytać i jak te badania kliniczne są prowadzone.

Czyli wstępem do udziału jest poszukanie, zapytanie lekarza prowadzącego, czy jest prowadzone jakieś badanie kliniczne w takiej chorobie, na takim etapie leczenia, które pacjent ma. Niestety to nie jest tak, że mamy aktywne badania kliniczne rekrutujące na wszystkie schorzenia i we wszystkich jednostkach i we wszystkich sytuacjach klinicznych, ale warto o to zapytać. Badania kliniczne to jest coś, co się tworzy. W danym momencie badania aktualnie rekrutującego może nie być, a za miesiąc, za dwa, może się jakieś badanie otworzyć, także warto mieć to na uwadze. 

Jakie są korzyści dla pacjenta onkologicznego z badania klinicznego?

Rozważając udział w badaniu klinicznym, warto sobie zadawać pytania:

  • czy będę mieć jakąś korzyść, 
  • jaka będzie ta korzyść, 
  • czego mogę oczekiwać od badania klinicznego, 
  • czego oczekiwać nie warto. 

Lekarze nigdy nie mogą zapewnić, że terapia, którą będziemy stosowali, czy będzie to terapia standardowa, czy będzie to terapia badana, że ona przyniesie korzyść, jaką byśmy chcieli i życzyli każdemu naszemu pacjentowi. To, co jest naszym celem i obowiązkiem jako lekarzy, to zrobienie wszystkiego, żeby te opcje, które zapewniamy, dały największą szansę na skuteczne wyleczenie albo na skuteczną kontrolę choroby. To jest zawsze tylko i wyłącznie szansa, a nie gwarancja, bo organizm ludzki i medycyna nie są czymś, co daje nam gwarancję sukcesu.

Udział w badaniu klinicznym często jest szansą na dostęp do terapii, która w tym momencie jeszcze nie ma potwierdzonej skuteczności i wyższości nad terapią standardową. Często jest tak, że to, co w tej chwili jest na etapie badań klinicznych, za 5, 10 lat będzie standardem postępowania. Dzięki temu, że pacjent w danym momencie jest włączony do badania, on już niejednokrotnie w tym momencie może dostawać takie terapie, które będą w przyszłości terapiami standardowymi. Z pewnej wiedzy medycznej bardzo często możemy założyć, że tak może być.

Inna sytuacja korzystna dla pacjenta: pomimo tego, że badanie wyszło negatywnie, to pacjenci i tak mają indywidualną korzyść z włączenia do badania, chociażby dlatego, że dostają standard terapii taki, który w tej chwili może nie być dostępny, albo dlatego, że mają korzyść ponadstandardową, która nie jest możliwa do przewidzenia. 

Profil działań niepożądanych i procedury badania

Rozważając udział w badaniach klinicznych, warto uznać też potencjalny profil działań niepożądanych, które mogą wynikać z terapii badanych. Bardzo często wiemy, jakie są działania uboczne, jak zarządzać daną toksycznością terapii badanej, co zrobić w odpowiednich sytuacjach klinicznych. Jest to zawarte w protokole badania i niejednokrotnie to postępowanie w leczeniu działań ubocznych jest lepsze, bardziej adekwatne niż w trakcie prowadzenia terapii standardowej. Warto mieć świadomość, że terapia w ramach badania klinicznego może nie dać nam korzyści klinicznej takiej, jakiej byśmy chcieli, ale może dać szansę na większą korzyść niż terapia standardowa.

Rozważając udział w badaniach klinicznych, warto również zapytać o to, jakie będą procedury, ile ich będzie. Zgoda na udział w badaniu klinicznym wiąże się nie tylko z dostępem do terapii, ale też z koniecznością wykonywania pewnych procedur. A co za tym idzie: jest określona liczba dojazdów do ośrodka, w którym to badanie jest prowadzone,  czas, który na to trzeba przeznaczyć i różne inne, zwykłe życiowe rzeczy, które mogą mieć znaczenie przy podjęciu decyzji. 

Warto jeszcze nadmienić, że badania kliniczne są bezpłatne, nie obciążają w żaden sposób uczestnika badania kosztami. W wielu sytuacjach to sponsor badania wręcz ma obowiązek refundować np. dojazd czy pobyt w hotelu w zakresie takim, który dotyczy udziału w badaniu klinicznym. Tak więc, jeżeli mamy gdzieś propozycję udziału w badaniu, za który musimy płacić, to nie jest badanie zgodne z zasadami prowadzenia badań klinicznych.

Dobrowolny i świadomy udział pacjentów

Udział w badaniu klinicznym jest udziałem dobrowolnym. Pacjent, wchodząc do badania klinicznego, musi podpisać tak zwaną świadomą zgodę na udział w badaniu klinicznym. Na ten aspekt świadomej zgody mamy bardzo duży nacisk, zdecydowanie większy niż w terapii standardowej, bo świadomość tego, na co się piszemy, z czym wiąże się udział w badaniu klinicznym, jest kluczowa. Pacjent ma prawo do tego, żeby zadawać jak najwięcej pytań i uzyskać odpowiedź na pytania, które go interesują.

Zadaniem badacza, a w szczególności głównego badacza, który podpisuje zgodę z pacjentem, jest udzielenie pacjentowi wszystkich informacji w takim stopniu, żeby pacjent mógł świadomie podjąć decyzję o udziale w badaniu klinicznym. 

Co jest równie ważne: z udziału w badaniu klinicznym możemy się wycofać w każdej chwili bez podania przyczyny i bez utraty dalszego leczenia. Oczywiście w takiej sytuacji, leczenie będzie się odbywać poza badaniem. Badanie kliniczne nie jest zobowiązaniem i pacjent ma w każdej chwili możliwość wycofania się, ale z praktyki klinicznej wiem, że to się zdarza bardzo rzadko. 

Jakie pytania warto zadać przed podpisaniem zgody? 

To jest oczywiście bardzo subiektywne. Każdy ma swoje pytania, każdy ma swoje wątpliwości, ale przede wszystkim warto zapytać:

  • jaki jest główny cel badania? 
  • Po co to badanie jest prowadzone? 
  • Jakie mam opcje leczenia dostępne poza badaniem klinicznym i jaka jest przewidywana ich skuteczność? 
  • Co wiadomo o skuteczności tej terapii, u osób, które były już leczone daną cząsteczką? 
  • Jakie są procedury badania? 
  • Jak często będzie trzeba przyjeżdżać do ośrodka?
  • Jakie to będą badania?
  • Jak długo potrwa badanie? 
  • Z kim i jak można się skontaktować w nagłej sytuacji?
  • Co się stanie w sytuacji postępu choroby?
  • Jakie są wszystkie grupy i szansa przydziału do grup?

Często udział w badaniu jest jednym z elementów całego procesu terapeutycznego. Warto wiedzieć, co wydarzy się, gdy opcja leczenia w ramach badania klinicznego się wyczerpie. Uzyskanie odpowiedzi na wszystkie pytania pomaga w podjęciu decyzji. Uważam, że ważne jest też uzyskanie drugiej, czy trzeciej opinii. Trzeba jednak w którymś momencie zebrać te wszystkie informacje i podjąć decyzję. Nie jest dobra sytuacja, w której przez długi czas zwlekamy z podjęciem decyzji tylko dlatego, że czekamy na drugą, trzecią czy kolejną opinię wielu osób, bo choroba nowotworowa niestety ma to do siebie, że ona nie czeka. Warto tę decyzję opierać na zaufaniu do osoby, która to leczenie prowadzi.

Kryteria włączenia do badania – screening

Po podpisaniu świadomej zgody wchodzimy w tak zwany etap screeningu. To czas, w którym badacze muszą wykonać szereg procedur wymaganych protokołem badania. Dzieje się to w celu potwierdzenia, że pacjent spełnia tak zwane kryteria włączenia, czyli wszystkie kryteria, które protokół przewiduje oraz nie spełnia tych, które są kryteriami wykluczenia. Oczywiście badania są różne, to wszystko wynika z protokołu, ale upraszczając, bardzo często etap screeningu trwa 28 dni i to jest czas, w którym od podpisania zgody mamy te 28 dni do rozpoczęcia leczenia. Jeżeli nie wyrobimy się w ciągu tych 28 dni, to pacjent nie wchodzi do badania. Są takie protokoły, które uwzględniają możliwość tak zwanego rescreeningu, czyli ponownej próby włączenia pacjenta do badania. Co do zasady: chcemy się wyrobić w ciągu 28 dni, żeby zrobić wszystkie badania wymagane protokołem badania, żeby móc podjąć decyzję czy pacjent spełnia kryteria włączenia. 

Randomizacja badania klinicznego

Jeżeli pacjent spełnia kryteria włączenia do badania, to kolejnym etapem w badaniach randomizowanych jest tak zwana randomizacja, czyli losowy dobór do grupy: albo do grupy kontrolnej, albo do grupy badawczej. Nikt, żadna fizyczna osoba, nie ma wpływu na to, kto, do jakiej grupy badań randomizowanych będzie włączony. To jest losowy dobór dokonywany przez system informatyczny, czy jakikolwiek inny, wynikający z protokołu badania. 

Niektóre badania, zwłaszcza badania trzeciej fazy, są badaniami randomizowanymi, czyli takimi, w którym mamy losowy dobór do grupy. Część pacjentów jest przydzielana do grupy z terapią standardową, bo w badaniach onkologicznych komparatorem, czyli tą grupą porównawczą jest zawsze terapia standardowa i do niej jest porównywana terapia badawcza. Bardzo często terapia czy ramię badawcze to jest terapia standardowa plus dodatkowa terapia, czyli ta terapia badana.

Badania zaślepione i podwójnie zaślepione

W badaniach klinicznych funkcjonuje termin zaślepienia. Bardzo dużo badań jest randomizowanych i zaślepionych, czasami są podwójnie zaślepione.

Jeżeli badanie jest zaślepione, to znaczy, że ani lekarz leczący, ani pacjent nie wie, do której grupy jest włączony. Dzieje się to z jednego prostego powodu: jeżeli my, jako lekarze, wiedzielibyśmy, do której grupy należy pacjent, moglibyśmy podświadomie wpływać i na analizę danych, i na ocenę toksyczności, i na wolę kontynuowania leczenia w ramach badania klinicznego. Dlatego, żeby uniknąć pewnych odchyleń i żeby mieć jak największą czystość danych, badania są zaślepione. 

Czasami można pacjenta “odślepić”. Jeżeli są wskazania medyczne, które sugerują, że musimy wiedzieć, co pacjent dostał, to możemy “odślepić” pacjenta, ale dzieje się to po wyłączeniu go z badania klinicznego. 

Badania kliniczne jako pomost do przyszłych standardów

Rozwój leczenia onkologicznego, leczenia systemowego, nigdy nie był i nie będzie rozwojem skokowym. To jest kroczący rozwój od jednego wyniku badania klinicznego do drugiego, od jednej poprawy terapii do kolejnej terapii, która zwiększa skuteczność tego leczenia.

Dzięki włączaniu pacjentów do badań klinicznych i dzięki ich zgodzie na to powstaje szansa na dostęp do nowych terapii, które być może będą w przyszłości terapią standardową. Trwa rozwój leczenia onkologicznego. Niestety zawsze jest tak, że te efekty leczenia będą o jednego pacjenta za mało, o miesiąc za krótko, ale tylko dzięki temu, że poznajemy nowe opcje terapeutyczne, że możemy włączać pacjentów do badań klinicznych, te opcje leczenia, które mamy dostępne, są coraz lepsze i możemy pomóc większej liczbie pacjentów. 

Podsumowanie

Badania kliniczne dają szansę na skuteczność terapii, ale niestety tej skuteczności nie gwarantują. Dotyczy to zarówno badań klinicznych, jak i terapii standardowej, ponieważ u pacjenta otrzymującego daną terapię, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy rzeczywiście będzie miał wyniki takie, jak wynikają z badań rejestracyjnych. 

Pacjent  ma bezwzględne prawo do tego, żeby zadawać pytania i uzyskiwać odpowiedzi. Ma prawo wziąć udział w badaniu klinicznym oraz wycofać zgodę na każdym etapie, kiedy tylko uzna, że nie jest zainteresowany badaniem.

O badania kliniczne można pytać swoich lekarzy, można też szukać ich w bazach badań klinicznych, które są powszechnie dostępne. 

*Uszczegółowienie od Fundacji Onkologicznej Alivia: wg Agencji Badań Medycznych ogólny cel badania klinicznego to nie cel terapeutyczny, a cel badawczy. Badanie kliniczne ocenia skuteczność i bezpieczeństwo produktu stosowanego w badaniu: https://abm.gov.pl/pl/aktualnosci/2563,Badania-kliniczne-a-standardowa-opieka-medyczna-czym-jest-bledne-przekonanie-ter.html

Lek. med. Kamil Kuć – specjalista onkologii klinicznej, kierownik Oddziału Onkologicznego z Pododdziałem Dziennej Chemioterapii w Wojewódzkim Szpitalu im. Św. Ojca Pio w Przemyślu oraz koordynator pionu onkologii w CM Medyk w Rzeszowie. Absolwent Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, stypendysta Ministra Zdrowia dla wybitnych studentów. Autor i współautor publikacji naukowych z zakresu onkologii klinicznej, aktywnie zaangażowany w rozwój nowoczesnych terapii przeciwnowotworowych oraz badań klinicznych.

Jako główny badacz uczestniczy w licznych badaniach klinicznych oraz wdrażaniu innowacyjnych metod leczenia onkologicznego. Szczególne zainteresowania zawodowe obejmują immunoterapię, terapie celowane oraz kompleksową opiekę nad pacjentem onkologicznym. W swojej pracy łączy nowoczesną medycynę opartą na dowodach naukowych z indywidualnym podejściem do chorego.

Laureat ogólnopolskiego tytułu „Lekarz Dziesięciolecia Przyjazny Pacjentom Onkologicznym” przyznanego przez Fundację Alivia i portal Onkomapa.pl za najwyżej ocenianą przez pacjentów opiekę onkologiczną w Polsce.

Partnerzy wydarzenia: Ogólnopolska Federacja Onkologiczna, portal badaniakliniczne.pl

Zapisz się na newsletter

Nie musisz mierzyć się z chorobą sam/a. Bądź na bieżąco z wiedzą oraz wsparciem, jakie oferujemy.

Fundacja Onkologiczna Alivia powstała w kwietniu 2010 roku. Założycielem jest Bartosz Poliński – starszy brat Agaty, u której 3 lata wcześniej, w wieku 28 lat, został zdiagnozowany zaawansowany rak. Rodzeństwo namówiło do współpracy innych.

W momencie diagnozy rokowania Agaty były niepomyślne. Rodzeństwo zmobilizowało się do poszukiwania najbardziej optymalnych metod leczenia. Nie było to łatwe – po drodze musieli zmierzyć się z niewydolnym systemem opieki onkologicznej, trudnościami formalnymi i problemami finansowymi. Szczęśliwie, udało się im pokonać te przeszkody. Agacie udało się również odzyskać zdrowie i odmienić fatalne rokowania. Doświadczenia te, stały się inspiracją do powołania organizacji, która pomaga pacjentom onkologicznym w trudnym procesie leczenia.

Fundacja naświetla problem występowania chorób nowotworowych. Propaguje także proaktywną postawę wobec choroby nowotworowej i przejęcie inicjatywy w jej leczeniu: zdobywanie przez chorych i bliskich jak największej ilości danych na temat danego przypadku, podejmowania decyzji dotyczących leczenia wspólnie z lekarzem. Podpowiada również sposoby ułatwiające szybkie dotarcie do kosztownych badań w ramach NFZ (onkoskaner.pl), informacji o nowotworach złośliwych i ich leczeniu, jak również publikuje w języku polskim nowości onkologiczne ze świata na swojej stronie, jak i na profilu Alivii na Facebook’u.

W krytycznych sytuacjach fundacja pomaga organizować środki finansowe na świadczenia medyczne dla chorych, które nie są finansowane z NFZ. Zbiórkę funduszy umożliwia Onkozbiórka, które Alivia prowadzi dla potrzebujących.